19 Maj 2020

Pocieszyciel Boży

Było sobie kiedyś dwóch ciężko chorych mężczyzn, którzy dzielili niewielki pokoik w miejskim szpitalu. Ten z chorych, którego łóżko znajdowało się naprzeciwko okna, codziennie po południu siadał na swoim łóżku, opisując swemu towarzyszowi, co widzi za oknem: był tam staw, a w nim kaczki i łabędzie. Dzieci rzucały im kawałki chleba albo puszczały łódki. Pod rozłożystymi koronami drzew spacerowali zakochani; były kwiaty i trawniki. A w tle, za drzewami, rozciągał się wspaniały widok na miasto.

Mężczyzna, który nie mógł siadać i oglądać tego wszystkiego, słuchał łapczywie słów współtowarzysza, ciesząc się każdą minutą opowieści. Dowiadywał się, jak to jakieś dziecko nieomal wpadło do stawu i jak ślicznie wyglądały dziewczęta w letnich sukienkach. Odnosił wrażenie, że dzięki relacjom swego przyjaciela sam widzi dokładnie, co dzieje się za oknem.

Pewnej nocy wpatrzony w sufit usłyszał, jak jego współtowarzysz budzi się kaszląc i dusząc się. Nie trwało to długo. Oddech tamtego biedaka wkrótce zamarł. Rano zabrano jego ciało. Mężczyzna poprosił, by przeniesiono go do łóżka naprzeciw okna. Spełniono jego prośbę. Otulony pościelą, leżąc wygodnie, czekał aż wszyscy wyjdą. Potem podniósł się ciężko na łokciu i zaciskając z bólu zęby, zerknął przez okno. Za nim była ściana.

Mężczyzna spytał pielęgniarkę, co kierowało zmarłym, żeby opisywać tak wspaniałe rzeczy. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten był niewidomy i że nie mógł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu: „może chciał Pana pocieszyć i podtrzymać na duchu?” (por. „Widok z okna”, cyt. za: www.adonai.pl).

Pan Jezus mówi do nas „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze”(J 14, 16). Na określenie Ducha Świętego Pan Jezus używa słowa „Paraklet” to znaczy: „Pocieszyciel” – ktoś taki wzywany jest wtedy, gdy w najtrudniejszych chwilach potrzebna jest pomoc i wsparcie tego, kto może jej udzielić np. adwokat, obrońca, od którego przecież tak wiele zależy. Od chwili chrztu świętego należymy do Pana Boga. Nadzieja związana z nadejściem Ducha Świętego Pocieszyciela każdego z nas napełnia odwagą.

Niewidomy chory dzielący z współtowarzyszem szpitalny pokoik, barwnie opisywał to, co mogło się znajdować za oknem. Robił wszystko, by ulżyć cierpieniu tego, który znajdował się w pobliżu. Życzmy sobie nawzajem mocy otrzymanego na chrzcie Ducha Świętego. Niech każdy dzień będzie pełen prawdy, sprawiedliwości, pokoju, dobroci i miłości.

 

Opracowanie: o. Bogdan Klóska