22 Cze 2020

Kiedy dziecko uczy się najwięcej, najszybciej?

We wszystkich krajach priorytety nauczania wyznaczone są całkowicie wbrew logice. Naukowcy udowodnili, że około 50% zdolności uczenia się rozwija się do 4 roku życia dziecka, a do 8 roku życia – kolejne 30%. Co to znaczy? Że potem to już nie warto? Nie. Oznacza to, że podczas tych pierwszych lat w naszym mózgu tworzą się połączenia nerwowe, które umozliwiają nam uczenie się przez całe życie. Tak … A mimo to najmniej inwestuje się w edukację dzieci w wieku przedszkolnym. Pomyślmy – dziecko rodzi się naprawdę bystre: uczy się języka zazwyczaj w ciągu dwóch lat, czyli szybciej niż doktoranci na uczelniach, a w ciagu czterech lat włada nim już swobodnie 🙂

Podając malutkiemu dziecku kartkę papieru każdy przekona się, że to mały naukowiec: nie odłoży go na bok, a bedzie oglądać, gnieść, wkładać do buzi, potrząsać nim, podawać innym = bada je.  Małe dzieci są dla siebie najlepszymi pedagogami, a rodzice dla nich najlepszymi nauczycielami. Uczą się pełzać – pełzając, chodzić – chodząc, mówić – mówiąc, uwielbiają eksperymentować, tworzyć, odkrywać, jak działają różne rzeczy, doświadczać wszystkimi zmysłami. To, co możemy zrobić najlepszego – to pozwalać im na to zapewniając bezpieczeństwo. Zabawa jest najskuteczniejszą formą nauki, mózg chłonie to, co go ciekawi, wzbudza jego zainteresowanie.

Nierzadko lekceważymy stymulację rozwoju poprzez gimnastykę, a szkoda. W Minnesocie prowadzono szeroko zakrojone badania dzieci w wieku przedszkolnym (5-latki). Codzienne zajęcia na sali gimnastycznej i proste ćwiczenia typu: kręcenie się wokół własnej osi, skakanie przez skakankę, balansowanie, robienie przewrotów, turlanie się, chodzenie po równoważni czy na placu zabaw: huśtanie się, wspinanie, a w klasie: gra w gry pobudzajace wzrok, słuch i dotyk znacząco poprawiały gotowość dziecka do podjęcia nauki czytania!

Szkołą może być cały świat! Prostokąty to drzwi, okna, budynki, książki, łóżka, trójkąty to szczyty dachów, góy, namioty i żagle. Każda wyprawa na zakupy moze być wycieczką naukową, wystarczy zapytać, skąd się biorą produkty, albo urządzić konkurs orientacji na to: kto pierwszy znajdzie… Możemy uczyć liczenia na zwykłych przedmiotach, przy orientacji w schemacie ciała: “masz jeden nosek, a ile oczu?”, “masz dwie nogi a ile paluszków u ręki” itp? Można poprosić o pomoc w składaniu skarpetek do pary, w segregowaniu ubrań do prania na jasne i ciemne. Każdy temat możemy zamienić w zabawę. Kiedy droga do babci jest długa – tata za kółkiem może bawić sie z córeczką lub synkiem w zgadywanie kolorów następnego znaku drogowego.

Dużo jest możliwości i wskazań. Nie wszystkie musimy wykorzystywać, ale jeśli będę mieć świadomość, że jestem odpowiedzialna/ny za rozwój mózgu mojego dziecka, to może później dam mu komórkę? Gry na komórce nie dotknie, nie powącha, nie posmakuje. O ile nowych połączeń nerwowych wytworzy się mniej… O ile szybciej usłyszysz: nudzę się… Serdeczność i troska sprzyjają niecyfrowemu wychowywaniu. Bez obaw, komórki zdąży się nauczyć później 🙂

Za G. Dryden, J.Voss “Rewolucja w uczeniu” i własnymi doświadczeniami

Dorota Ludwiczuk