13 paź 2019

II RAJD PIESZY PAMIĘCI MARKA JANCZURY

 

W sobotni ranek 12 października na parkingu przed szkołą podstawową zebrało się 42 uczniów SP w Horyńcu- Zdroju pod opieką nauczycieli (było nas 13), kilku absolwentów horynieckiego gimnazjum; przybyła grupa naszych harcerek, a także nie zabrakło osób, które zwyczajnie chciały spędzić ten dzień na wędrówce. Organizatorem imprezy był pan Tadeusz Dziechciarz, który zadbało potrzebną dokumentację i aprowizację dla uczestników. Dzięki finansowemu wsparciu GKPiRPA w Horyńcu-Zdroju uczniowie otrzymali wodę i słodycze. Humory dopisywały, a i pogoda zapowiadała się wspaniale.

Przypomniawszy o zasadach bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych, pan Tadeusz przywołał w naszej pamięci postać nauczyciela, powiernika młodych i społecznika – śp. Marka Janczury. W  czasach istnienia gimnazjum chętnie wybierał się z uczniami klas pierwszych i wychowawcami na jesienny rajd integracyjny. Zwykle były to rajdy dwudniowe z noclegiem w Werchracie lub Nowym Bruśnie. Nigdy nie żałował czasu dla młodzieży. Choć dziś nie ma Go wśród nas, chcemy, aby pamięć o Nim przetrwała, stąd inicjatywa organizowania rajdów Jego pamięci. (pomysłodawczynią jest pani dyrektor Dorota Rachwalik).

Ruszyliśmy zatem w drogę, mając w planie pokonać ok. 20 km. Najpierw doNowin Horynieckich, tam przystanek przy kaplicy Matki Boskiej, potem cmentarz z I wojny światowej na Pańskiej Górze. Stamtąd leśnymi wąwozami do Świątyni Słońca i dalej lasem do rezerwatu jałowców ,,Sołokija”. Pogoda rozpieszczała.  Była taka, jaką Marek lubił najbardziej: rześki wietrzyk jak jesienią na prerii: ani gorąco, ani chłodno- komfortowo. Z rezerwatu ruszyliśmy (nadal w pięknych okolicznościach przyrody) do Dziewięcierza Słotwiny.  Wszyscy byli bardzo zdyscyplinowani, nikogo nie trzeba było przywoływać do porządku. Idąc,miałam wrażenie,że Marek patrzy na nas gdzieś z góry i jest zadowolony, że o Nim w ten sposób pamiętamy…. Kierowaliśmy się na Moczary, aby lasem dojść  do stacji kolejowej w Werchracie. Widoki niezapomniane -roztoczańskie pagórki w rdzawych barwach liści  i przejrzyste powietrze… Sił nie brakowało, nikt nie marudził, szło się wybornie. Pod lasem zrobiliśmy grupowe zdjęcie przy kopcu Piłsudskiego. Potem parę kroków przez lasek i ostatnia prosta do szkoły w Werchracie, gdzie czekał na nas poczęstunek (pieczona kiełbaska i gorąca herbatka). Dziękujemy wszystkim, którzy zadali sobie trudu, aby nas tak smakowicie podjąć,  a po takim marszu apetyty dopisywały.

Przed wyruszeniem na rajd pan Tadeusz poprosił, aby uczniowie bacznie czytali tablice informacyjne i słuchali, bo będzie konkurs i… nadeszła ta chwila. Przydały się wiadomości z geografii i historii regionu, życiorys pana Marka, logiczne myślenie oraz  praca zespołowa. Najwięcej punktów zdobyli uczniowie klasy VIII a, ale i pozostałe grupy były mocne.

Jako że wszystko co dobre, szybko się kończy, więc nadeszła pora odjazdu. Choć przyjemnie nam się szło, to chyba wszyscy ucieszyli się,że do Horyńca odwiezie nas  autobus. Uczestnicy rajdu wrócili cali i zdrowi,dotlenieni i na pewno zadowoleni. Nie każdą sobotę tak spędzamy.

Nie ma już lekcji z panem Markiem, nie ma też  w Horyńcu ,,Strzelca”, ale jeszcze żyje idea rajdów i są chętni, by go organizować i w nim uczestniczyć- jesteś z nami, Marku…

Agata Nesterak

GALERIA

zdjęcia: Lesław Kuchciak